Świeżo powołany minister spraw zagranicznych, prof. Jacek Czaputowicz,  niegdyś ceniony działacz anty-PRL-owskiej opozycji, podczas swej wizyty w Republice Federalnej Niemiec wypowiedział się w sprawie reparacji. „Na tym etapie nie jest to kwestia, która stanowi balast w stosunkach między naszymi rządami” – powiedział na wspólnej konferencji prasowej z szefem niemieckiego MSZ. Sigmar Gabriel przyjął tę wypowiedź ze zrozumieniem. Jednak Jarosław Kaczyński zaprzeczył, jakoby rządzące Polską PiS zmieniło zdanie w sprawie odszkodowań wojennych od Niemiec. Nie ulega wątpliwości, że prędzej zmieni ministra.

Czy publicznie podnoszona od miesięcy sprawa odszkodowań za straty wojenne Polski jest tylko elementem politycznej gry, humbugiem? Czy też może PiS na serio zamierza podjąć ten problem, wykorzystując wszelkie możliwe polityczne i prawne instrumenty? Z całą pewnością wie to tylko lider PiS Jarosław Kaczyński. Zapewne wie też, że najlepszym historycznie momentem na podniesienie tych roszczeń były negocjacje związane ze zjednoczeniem Niemiec.

Polska nie była zainteresowana

wówczas kwestią odszkodowań wojennych. 90-10-26_R-Zajac-Miliardy-dla-Polakow-300x185 Reparacje wojenne - humbug czy nie?Jako jeden z nielicznych dziennikarzy usiłowałem wtedy upublicznić ten problem. We wrześniu 1990 r. opublikowałem krótką notatkę „Miliardy dla Polaków” na łamach opozycyjnej kolumny w nieistniejącym już dzienniku regionalnym „Trybuna Śląska”. Ponieważ decyzja o publikacji zależała tylko ode mnie, tekst opublikowano. W innych mediach nikt nawet nie próbował postawić pytania, dlaczego ówcześni politycy Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego nie chcieli żadnych negocjacji z Niemcami w sprawie odszkodowań wojennych. Ten temat był tabu.

Wbrew pozorom, kwestia reparacji nie jest całkowicie zamknięta prawnie. Na pewno tzw. racja moralna jest po naszej stronie. Ale jest gorzej, niż można byłoby przypuszczać. Otóż Niemcy są nam winni pieniądze nie tylko za II wojnę światową!  Zgodnie z Traktatem Wersalskim, tytułem odszkodowań wojennych za I wojnę światową mieliśmy dostać 8,5 mld marek w złocie. Nie dostaliśmy nic!

Winni są nie tylko Niemcy!

Nie jest tajemnicą, że Armia Czerwona w pościgu za faszystami wysłała nie tylko oddziały frontowe, ale również aż 108 tys. (!!!) żołnierzy „oddziałów zdobycznych”. Brali z Polski co się dało – według ostrożnych szacunków było tego ok. 283 tys. wagonów kolejowych z dobrami wartymi według cen przedwojennych ok. 54 mld dolarów! Podobnie jak Niemcy, również Rosjanie wykiwali nas wcześniej. Po wojnie polsko-bolszewickiej mieliśmy dostać 30 mln rubli w złocie (ok. 23 tony złota). Nie dostaliśmy nic. A 17 września 1939 roku Sowieci chapnęli 51,5 proc. terytorium II Rzeczypospolitej, nasze dawne Kresy. I nie oddali!

Pod koniec 1989 roku była jakaś poufna  rozmowa z Gorbaczowem deputowanego do Rady Najwyższej ZSRR, działacza mniejszości polskiej na Litwie. Ponoć były szanse na 500 mld dolarów odszkodowania za Katyń. Ówczesna prasa polonijna pisała, że Gorbaczow chciał nam także zwrócić część Kresów, w tym Wilno, Lwów i Krzemieniec. Polscy politycy z Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego znów nie chcieli w ogóle podjąć tematu.

Czy Niemcy, a zwłaszcza Rosjanie, kiedykolwiek nam zapłacą? Nie sposób obecnie na takie pytanie odpowiedzieć. Trudno przewidzieć wszystkie możliwe okoliczności, a nie jestem wróżką. Uważam jednak, że w imię polskiej racji stanu nie wolno marnować choćby cienia szansy na jakieś korzystne dla Polski rozwiązanie tych problemów. To są zbyt gigantycznie pieniądze, aby można było sobie na nie machnąć ręką. Zwłaszcza że od Niemców coś jednak możemy uzyskać. A może i Rosjanie chcieliby się pojednać?

Wszystkich, którzy chcą samodzielnie wyrobić sobie opinię w sprawie reparacji wojennych, zachęcam na początek do przeczytania udostępnionych poniżej wszystkich ekspertyz jakie kiedykolwiek przygotowało na ten temat Biuro Analiz Sejmowych.  W tym także najnowszą – z 27 grudnia 2017, publikujemy ją chyba jako pierwsi w kraju. Udostępniam także 3 artykuły, które w miarę syntetycznie ilustrują ten problem.

Ryszard M. Zając

Zobacz:

Artykuły:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *